Interpelacja w sprawie bojowych środków trujących na dnie Bałtyku

   Szanowny Panie Ministrze! Jak donosi prasa, ostatnio tygodnik ˝Ozon˝ w numerze 15 oraz informują liczni naukowcy, na dnie Bałtyku spoczywa ogromna ilość bojowych środków trujących. Szacuje się,że jest ich blisko 300 milionów ton. Są to beczki, pociski artyleryjskie, bomby lotnicze, granaty wypełnione iperytem siarkowym, kwasem pruskim i adamsytem. Środki te zostały zatopione w morzu 60 lat temu. Stanowią one ogromne zagrożenie ekologiczne. Według niektórych naukowców nawet większe niż wybuch reaktora w Czarnobylu (pogląd Przemysława Millera - rosyjskiego specjalisty od broni chemicznej).    Niebezpieczeństwo katastrofy potęguje długi czas składowania broni na dnie morza. W ciągu 60 lat korozja spowodowała znaczne osłabienie ścian pojemników zawierających trujące chemikalia. Według kierownik Zakładu Obrony Przeciwchemicznej na Wydziale Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni komandora dr inż. Tadeusza Kasperka ubytek grubości ścian pojemników wynosi nawet 2-3 mm. Niekorzystna sytuację pogłębia specyfika geologiczna Bałtyku. Np. chemikalia złożone na obszarze Głębi Gdańskiej pokrywa zaledwie około 10 centymetrów osadu dna morza, gdyż wskutek słabych prądów żwiry, piaski, muły i iły odkładają się tam wyjątkowo wolno. Jest to opinia Pani dr Marzeny Stempień- Sałek z Instytutu Nauk Geologicznych PAN. Pani geolog ostrzega także, że jeśli dojdzie do skażenia wód morskich chemikaliami, będzie się ono utrzymywać przez dziesiątki lat, gdyż Bałtyk jest morzem zamkniętym i pełna wymiana wody następuje w nim dopiero po 42 latach.    Trujące chemikalia mogą zatruwać wodę, ryby, a także zanieczyszczać plaże. W przeszłości już wielokrotnie takie zdarzenia następowały. Jak podaje ˝Ozon˝: ˝w 1954 roku fale wyrzuciły w okolicy Juraty beczkę z iperytem siarkowym˝. ˝Do najtragiczniejszego w skutkach wypadku z bronią chemiczną doszło w lipcu 1955 roku na plaży w Darłówku. Woda wyniosła na brzeg zardzewiały pojemnik, z którego zaczęła wydobywać się brunatnoczarna ciecz. Środkiem bojowym poparzyła się blisko setka dzieci, z których czworo straciło wzrok˝ - napisał Miller.    W 1997 roku 30 mil morskich na północ od Władysławowa (na trasie, którą Rosjanie transportowali broń do Głębi Gotlandzkiej) łowiąca ryby załoga kutra wydobyła z wody pięciokilogramową bryłę iperytu. W następstwie tego znaleziska cała załoga trafiła do szpitala. ˝Iperyt nie przestaje być toksyczny nawet przez sto lat - zwraca uwagę Miller. - Zbija się w bryły, które toczone prądami po dnie nabierają kulistego kształtu, a to z kolei ułatwia ich dalsze swobodne przemieszczanie się. Nie możemy mieć żadnej pewności, że taka niespodzianka nie pojawi się nagle na którejś z polskich plaż˝.    Niebezpieczeństwo może zostać spotęgowane potencjalnymi pracami przy budowie rurociągi, jaki zamierzają realizować na dnie Bałtyku Niemcy i Rosjanie.    Należy także zaznaczyć ekonomiczny wymiar tego zagrożenia. Setki tysięcy ludzi na wybrzeżu Bałtyku żyje z turystyki i rybołówstwa. Skażenie wody spowoduje na wiele dziesięcioleci totalny upadek tych gałęzi gospodarki.    W związku z przedstawioną sytuacja zwracam się z pytaniem:    1. Czy istnieje plan działania mający za cel uchronienie nas przed opisanym zagrożeniem?    2. Jeśli taki plan istnieje, to jakie zostaną podjęte działania?    3. Jeśli takiego planu nie ma, to co rząd zamierza uczynić, by chronić nas przed zagrożeniem?    Z poważaniem    Poseł Kazimierz Kleina    Warszawa, dnia 23 listopada 2005 r.

Kategoria debaty: baltyku takze jesli nawet chemikalia




come to page and see hotel erlangen katalog rss ulca.info wypoczynek Władysławowo jak się ubierać poker texas on-line Mieszkania w Krakowie producent dzianiny Wysokie odszkodowania test na inteligencję licziq Spor i nurkowanie sprzet polecam