Interpelacja w sprawie działalności Instytutu Polskiego w Budapeszcie

   Panie Ministrze! 4 listopada 1935 r., z udziałem ministrów oświaty obu krajów, uroczyście dokonano otwarcia Instytutu Węgierskiego w Warszawie, którego pierwszym dyrektorem był Adorjan Diveky. Wojna przerwała funkcjonowanie placówki, natomiast ten pierwszy okres dziejów Instytutu był bardzo ważny, ułatwił bowiem kontynuację jego powojennej działalności. Na podstawie porozumienia pomiędzy rządem Republiki Węgier i Rzeczypospolitej Polskiej, 22 listopada 1948 r. Węgierski Instytut Kultury w Warszawie mógł ponownie rozpocząć swoją pracę, pod kierownictwem profesora Istvana Csaplarosa.    Podobnie działo się w przypadku Instytutu Polskiego w Budapeszcie latem 1939 r. Obie instytucje zostały założone więc jeszcze przed drugą wojną światową, toteż mają za sobą dziś ponad 60 lat niecodziennej aktywności.    Znaczna część historii naszych instytutów przypadła na czasy ˝realnego socjalizmu˝. Tylko ostatnie dziesięciolecie - okres transformacji ustrojowej i tworzenia nowego, demokratycznego porządku - upłynęło w odmiennych warunkach. I nie były to lata łatwe, gdyż kultura musiała się przystosować do funkcjonowania w strukturze gospodarki rynkowej, w sytuacji niebywałego poszerzenia oferty kulturalnej, zwłaszcza amerykańskiej i zachodnioeuropejskiej. W tym samym czasie, dzięki polsko-węgierskiemu porozumieniu międzyrządowemu, zostały zagwarantowane stabilne warunki do dalszej działalności Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie i Instytutu Polskiego w Budapeszcie.    Z perspektywy dziejów tych placówek godny podkreślenia jest fakt, że tej zinstytucjonalizowanej formy kontaktów polsko-węgierskich nie udało się jej politycznym animatorom podporządkować propagandzie. Tysiącletnia przyjaźń naszych narodów była na tyle silna, że spoza oficjalnych ceremoniałów zawsze przebijało szczere zainteresowanie i zawsze żywy był wzajemny szacunek wobec prawdziwych wartości. W chwilach ciężkich instytuty służyły właśnie tym wartościom, nieraz wbrew oficjalnej polityce, zapalając światło ostrzegawcze.    Działalność instytutów reguluje bowiem międzyrządowe porozumienie z 1973 roku, z późniejszymi modyfikacjami. Ostatnią z nich był Protokół powstały z woli Premiera Węgier Gyuli Horna i Premiera Polski Włodzimierza Cimoszewicza w kwietniu 1998 roku, w myśl którego uzgodniono co następuje:    - strony wzajemnie pokrywają czynsz wynajmowania metrażu instytutów,    - w możliwie najkrótszym czasie strony postarają się wykupić dla skarbu państwa nieruchomości, w których instytuty działają,    - po czym nastąpi bezgotówkowo wymiana własności.    Węgrzy szybko wykonali pierwsze dwa punkty porozumienia, ale nadaremnie czekali na podobne posunięcia ze strony polskiej. Sprawa ta była tematem prawie na wszystkich spotkaniach bilateralnych na najwyższym szczeblu - bezskutecznie.    A dziś strona polska - docierają do mnie takie sygnały - tłumacząc się kłopotami budżetowymi oraz zmianą koncepcji działania promocji kulturalnej kraju za granicą szykuje zmiany: za Instytut Polski znów mają płacić Polacy, a za Węgierski Instytut w Warszawie - Węgrzy. Mało tego, w planach MSZ-u figuruje zamiar zredukowania tak metrażu, jak i zakresu działalności Instytutu Polskiego w Budapeszcie, rozważając nawet zdegradowanie go do poziomu tzw. biura promocyjnego, działającego z paroma tylko osobami w trzypokojowym mieszkaniu. Wiadomo nam, że Węgrzy zamiar ten odczytują jako bardzo nieprzyjazny gest ze strony ˝bratanków˝ - o ile można jeszcze nas tak nazywać po takim zachowaniu się i po takich zamiarach.    Wchodzimy do Unii Europejskiej. W związku z tym wiadomo, że w wielu dziedzinach życia musimy przyjąć reguły gry Unii, nieraz ograniczając suwerenność naszego kraju. Jedyną dziedziną życia w 100 procentach pozostającą w naszych rękach po zjednoczeniu się z Unią jest kultura i promocja kultury polskiej.    Dlatego też istotna jest nie redukcja a intensyfikacja działalności instytutów, zarówno w Budapeszcie, jak i w Warszawie, ważne jest, aby następne półwiecze ich funkcjonowania było okresem jeszcze intensywniejszej współpracy kulturalnej dwóch demokratycznych krajów, pełnoprawnych członków europejskiej wspólnoty państw i narodów.    W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z następującymi pytaniami:    - czy rzeczywiście Instytutowi Polskiemu w Budapeszcie grozi tak głęboka redukcja oraz minimalizacja jego znaczenia i efektywności działania?    - jeśli tak, to czy jest to przypadek jednostkowy czy część założonego przez resort programu?    - co będzie, jeśli Węgrzy - w konsekwencji niemocy dokonania przez polską stronę wymiany nieruchomości oraz wspomnianego ˝nieprzyjaznego gestu˝ - także zredukują swą działalność w Polsce?    Z poważaniem    Poseł Tadeusz Samborski    Warszawa, dnia 11 września 2003 r.





come to page and see hotel erlangen katalog rss krótkie suknie ślubne Mieszkania w Krakowie oprogramowanie zdrowie gięcie blach biżuteria sklep Tłumaczenia Wrocław tlumacz przysiegly angielski znajdź pracę praca kalisz